O swoich drugich praktykach z programem Erasmus+ opowiada nasz student Marcin, który w trakcie wakacji zdobywał doświadczenie zawodowe w Instytucie Karolinska w Sztokholmie.

Z programu Erasmus+, oferowanego przez Politechnikę Opolską skorzystałem już dwa razy - moja pierwsza praktyka odbyła się w austriackim Graz, na drugą wybrałem Instytut Karolinska w Sztokholmie.

Każdy pomysł na Erasmusa w moim przypadku rozpoczyna się od znalezienia miejsca przeznaczenia. Jako, że Karl-Franzens-Universität Graz (miejsce mojej pierwszej praktyki) był już mi doskonale znany i jest też jednostką dość rozpoznawalną w Europie, podczas drugiej praktyki postanowiłem poszukać czegoś bardziej „światowego” - pomyślałam, że w ostateczności jeśli nic nie znajdę, zawsze mogę jechać jeszcze raz do Austrii.

Szczególnym moim zainteresowaniem jest biochemia więc szukałem miejsca praktyki w naukowych publikacjach, sprawdzając zgodne z tą tematyką artykuły i odpowiadające im zespoły. Po wysłaniu niezliczonej ilości e-maili (ze swoją kandydaturą jako praktykanta) w końcu nastąpił przełom w poszukiwaniach - Instytut Karolinska, Szwecja! Po omówieniu formalności i szczegółów praktyki z zespołem instytutu, należało już tylko przygotować niezbędne dokumenty. Kilka pism, maili i z pomocą Pani Marty z DWM wjazd załatwiony!

5 1 4

Pierwsze dni mojej praktyki upłynęły pod hasłem – musisz się wdrożyć! Otrzymałem własne stanowisko pracy, kartę dostępu i „zaprzyjaźniłem się” ze słowem pisanym na każdym możliwym nośniku (czyli poznanie tzw. background-u). 3Po przejściu tego etapu nastąpiła właściwa praca badawcza. Z uwagi na fakt, że wiele aspektów pracy było dla mnie nowych, przydzielono mi do pomocy mentora, który miał bardzo nietypowy sposób na przekazywanie mi nowej wiedzy. Mogłem zapytać o wszystko, czego nie wiedziałem, ale tylko jeden raz! Co tydzień w środy było spotkanie grupy badawczej, gdzie każdy prezentował swoje tygodniowe dokonania oraz plany na następny tydzień. W każdy wtorek było seminarium wydziałowe, gdzie prezentowały się 1-2 osoby. Frekwencja na tych seminariach była nadzwyczaj duża, ponieważ uczelnia gwarantowała … bogaty lunch ;)

W trakcie swojego pobytu w Sztokholmie poznałem masę osób z wielu krajów świata. Korzystaliśmy z różnych atrakcji miasta zarówno dziennych jak i nocnych.2

Na zakończenie mojej pracy badawczej musiałem przygotować prezentacje z wprowadzeniem do moich badań oraz przedstawić i przedyskutować wyniki. Stres niesamowity, gdyż musiałem wygłosić tę prezentację przed wieloma osobami z imponującym dorobkiem naukowym (w grupie było też 2 pionierów w swoich dziedzinach, co jeszcze bardziej mnie stresowało). Po godzinnej prelekcji rozwinęła się burzliwa dyskusja, lecz udało mi się odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Wyjazd oceniam 5+/5, mówiąc po studencku „wszystko zagrało”, zdobyłem doświadczenie nie tylko zawodowe ale również społeczne.

Jeżeli ktoś myśli o wyjezdzie to niech przestanie myśleć i niech zacznie działać!

Marcin Staśko